Pierwszy Dzień Ojca…

Jestem Szczęściarą. Mam fantastycznego Męża i fantastycznego Syna, cudowne małżeństwo i szczęśliwą rodzinę. Dobrze mi się życie ułożyło. Jestem Szczęściarą, bo Mòj Miły we mnie wierzy i dopinguje mnie we wszystkim, czego się podejmę. Wspiera i podtrzymuje na duchu. Przywraca do pionu i każe wziąć się w garść. Dba o moje uczucia, pełny brzuch i pełną szafę co sezon. Jestem Szczęściarą, bo mogę obserwować jak wspaniałą relację ma z Jerzyną. Rozumieją się bez słòw. Jerzyna jest Jego wielkim fanem i tylko powròt Taty  z pracy potrafi rozjaśnić tę pyzatą buźkę po całym dniu wyrzynania się zębòw… Grają razem w piłę tak, że Jerzyna turla się ze śmiechu. Czytają, hałasują i spiskują. Rozbrajają mnie swoimi zawiadackimi minami i „męskim paktem”.  Kolegują się i dobrze się razem czują.

Czy trzeba czegoś więcej, by być szczęśliwą?

DSC_0423 (2)

Happy Father’s day My Love.

 Xoxo,

Mum

Chill…

Od czasu do czasu, między jednym a drugim wychodzącym zębem, Jerzyna wpada w „drzemkowy ciąg”… Wybudzony z jednej drzemki zapada, w czasie karmienia, wprost w drugą… Co robi wtedy mama? Jak już wszystko ogarnie, wyzmywa, wstawi, ustawi i nastawi?
Chilluje się… A że jest niepogoda na waniliową herbatę, to mama rozkoszuje się pigwą na balkonie…
image

Xoxo,
Mum

Gdzie jedziesz Jòzefino swą lśniącą maszyną

No gdzie lecisz Jòzefino? To chyba jasne?! Na targ ekologiczny po bio marchewki, bio buraczki, bio seler, bio koperek, bio jabłka i bio gruszki i wszystko, wszystko bio. Bo czymże karmić dziecie swe, jak nie żywnoscią z najwyższej półki (cenowej)?

Warzywa biedronkowe lub z grandes espaces sieją zament na skòrze Jerzyny. Czerwone plamki, suche placki- kiepsko to wygląda na Jegomościu. I co zrobić, aby zdrowo jadł i by rozszerzanie diety nie bolało (portfela) mamy i samej Jerzyny? Szczerze mòwiąc chyba dobrego rozwiązania tu nie ma, bo często i gęsto po bio cudach też sie coś roi na tej mojej Pyzie…
image

Mogę oczywiście skusić się na kupowanie ekologicznych dobrodziejstw, mogę czekać aż dziadek Jerzyny wyhoduje i wypielęgnuje jakoweś cukinie, kapusty, ziemniaki i marchewki (zapowiada się, że jesień będzie na bogato )… Ale, ale… Gdzie te bio cuda znaleźć? Tak, by były rzeczywiście bio?

Szukając odpowiedzi natknęliśmy się na plotkę o mrożonkach… Głosi, że składniki mrożonek muszą przechodzić jakieś rygorystyczne zalecenia i to czyni je idealnymi dla dzieci… Zawierzając więc obiegowej opinii – raz się żyje- zaczęliśmy stosować mrożonki… Buzia czysta, brzuch Jerzyny pełny i mama spełniona…

Xoxo,

Mum

Kawa, kawa, kawa…

Co utrzymuje przy życiu młodą mamę? (Poza goframi… ) Czy jest to ciężko pracujący mężczyzna jej życia, który wracając do domu rzuca płaszcz i ratuje ją z wszelkich opresji? Czy może jest to dobrze opłacana żelkami sąsiadka , która jako jedyna w tym domu pilnuje by raz na jakiś czas podlać kwiaty? A może chodzi o babcię Jerzyka, która rutynowo już przy każdej wizycie przyciąga z wielką siatą pełną jedzenia (już przygotowanego do podania)?

Nie, nie i nie. Przy życiu młoda matka utrzymuje się sama- kawą… Jeden czy dwa kubki (żadne tam filiżanki) tego ciemnego balsamu na wszelkie problemy i matka jest jak nowa. Może znowu nosić, znosić, tulić, lulać, bawić, karmić, myć, przewijać, smarować a potem jeszcze prasować, prać, czyścić, gotować…
image
Xoxo,
Mum