Co ja robię tu?

Siedzę sobie owinięta kocem z herbatą i pròbuję sobie przypomnieć co robiłam o tej porze rok temu, dwa lata temu, trzy… Rok temu, to łatwe, siedziałam po pas w brudnych pieluchach, topless z wiecznie głodnym Jerzyną. Ciuchy śmierdzące mlekiem, oliwką Bambino… No nie był to najłatwiejszy czas… Dwa lata temu? Chyba było jakieś wino, film i pizza z Moim Ukochanym. Może jacyś znajomi? Może jakieś piwo na mieście z dziewczynami z Treehouse’u… Trzy lata temu? Impreza? Randka z Mężem?

Chyba teraz mi jednak najlepiej. Nic nie muszę, mogę… Mogę zostać w domu, spędzić długie, wieczorne godziny pod kocem, delektować się zapachami dobiegającymi z kuchni (tak! Grześ czaruje…), podejrzeć śpiącego Jerzynę, rozerwać się jakimś filmem, zasnąć w objęciach Lubego we wciąż śmierdzącym mlekiem podkoszulku.

Co na dziś do oglądania przy tak sprzyjającej aurze?

Hocus pocus? Totalna magia? Casper? The witches? Ghostbusters? The Addams family? Czarownice z Eastwick? Beetlejuice?

Jest w czym wybierać…

enhanced-buzz-6763-1381350251-5

Xoxo,

Mum

Grrrruby sweter nie jest zły.

Przygaszone światła, wygodny fotel, śpiące dziecię, kawałek dobrej muzyki w tle… Ty, z potarganymi (ale jak stylowo! jak artystycznie!) włosami, w dłoni (z jakże fantastycznie wymalowanymi paznokciami) dzierżysz kubek z ulubioną jaśminową herbatką (bo wciąż karmisz- więc zadowalaj się herbatką, nie psiocz!)… Podziwiasz swego Mężczyznę, jakże męskiego, przygotowującego dla Ciebie wykwintną kolację (paròwki z wody zyskują na elegancji gdy nie musisz ich sama gotować, helloł?!)… Siedzisz tak z tymi swoimi super długimi, opalonymi (i ogolonymi!) nogami w wełnianych skarpetach, niedbale podciągniętych, w tych swoich super klasycznych perłach w kształtnych uszach odziana w kaszmirowy sweter podkreślający głębie twych oczu… Czujesz ten klimat?

Taaa… To chociaż kup sobie ten sweter, bo paròwki pewnie w lodòwce już masz.

$_3

Xoxo,

Mum

Młody Człowiek.

No to czas na zmiany. Jerzyna dorasta i Matka, czyt. moja skromna osoba, musi na to pozwolić.
Chodzi. Gada, ciągle po swojemu ale liczy się. Nocnik okracza, często z sukcesem. Je łyżeczką. Czyta książki, wiadomo jak- „Baba, Mamła E!” i wskazuje preferowaną lekturę. Rzuca piłką, częściej niż często do osoby z ktòrą gra. Lubi inne dzieci. Nie denerwuje się bez powodu. Słucha, gdy o coś prosimy.

Myślę, że niezły wynik jak na roczne dziecko.

A Wy? Też Wam niemowlaki się w dzieci zamieniły?
DSC_0544 (2)

 

 
Xoxo,
Mum

A może nowy dywan?

Korci mnie. Korci mnie jak diabli. Prawie świerzbi. A świerzb, jak wiadomo trzeba szybko neutralizować jakimś lekarstwem. Szukać panaceum. A mnie tak świerzbi żeby coś przemeblować, zmienić, zamontować. Doprowadzić tą chałupę do porządku. Skończyć z odkładaniem wszystkiego na potem. Zrobić, wykończyć i o! W spokoju narzekać, że chcieliśmy inaczej ale coś tam nie poszło, nie wyszło…

Może w końcu zrobić te kanwy, powiesić mapę, kupić biurko, powiesić pòłki… Ach. Och. Ech.

cushandnooks8

Xoxo,

Mum

Szurnięta.

Tak. Jestem Matką Wariatką. Szurniętą Matką. Matką zakochaną w swoim Skarbie. Na szczęście, bądź nieszczęście, mam przy okazji Męża Wariata. Szurniętego nie na żarty. Zakochanego na zabòj w Jerzynie.

Czy też tak macie, że do codziennych, casualowych tematòw dołączacie zawsze achy i ochy nad swoim potomstwem i stwierdzenia o tym, jakie szczęście Was spotkało, że macie tak wspaniały okaz pod swoją pieczą? Bo my tak właśnie mamy.

DSC_1260
Jaki Piękny, Mądry, Miły, Grzeczny, Kochany, Mądry, Słodki, Bystry, Mądry…. i tak ciągle i to z pełnym przekonaniem… Żadne tam droczenie się. I ta duma. Duma, że jest Nasz. Jest z Nas. Takie geny!!! To my mamy aż taaakie geny!? Bo przecież on taki Piękny, Mądry, Miły, Grzeczny, Kochany, Mądry, Słodki, Bystry, Mądry…

 

Xoxo,

Mum

Ideał.

Bądź Idealna. Szczupła, piękna, wysportowana, elokwentna, oczytana, bywająca. A do tego pociągająca, z sexapilem, z wyobraźnią, gotująca, sprzątająca, prasująca, wychowująca… I jaka tam jeszcze.
Kurczę, a może by tak zawetować te ące? A może by tak być jakim się chce, a nie takim jakim nas chcą widzieć?
A może być oczytanym, ale mało bywającym, pięknym ale średnio szczupłym, z sexapilem ale mało wysportowanym? Lub na odwrót?
I może w końcu przyznać się, że dobrze jest być sobą. Takim, jakim się jest.

Ewentualne próby wykiwania towarzystwa co do swej doskonałości, dobrze robić w Nim. Pasuje do wszystkiego. Trampeczki, szpileczki, kozaczki, balerinki, sztyblety. Spodnie, jeansy, spódniczki, sukieneczki, koszule, koszulki, sweterki, marynarki. A jeszcze ten kolor. Słodki karmel.
Jednak ideały istnieją.
image

Xoxo,
Mum

Opera.

Matko, ogarnij się! Tak, do Ciebie mówię! Błyszczyk na usta, maskara na rzęsy, cycki w push upy, rajstopy na tyłek i jazda w miasto się odchamić. Bo umówmy się, teletubisiów i listonosza pata kulturą wyższą nazwać nie można.

Ojciec do dziecia marsz, a Ty szalej! Po galeriach (ale nie handlowych, bo znowu skończysz z siatami ze smyka), muzeach, teatrach, operach, ba nawet kinach. Żyj i daj żyć swojemu Berbeciowi.

Xoxo,

Mum

Duży chłop.

Stało się. No nadeszła ta wiekopomna chwila. Chwila przez duże C. Jerzyna idzie do żłobka. To nic, że na 2 godziny dziennie i to nic, że rzut beretem od domu. Idzie. On idzie, a matka zostaje w domu szlochać i smarkać w rękaw.
Hell no! Ale będzie impreza przez te dwie godziny dziennie. DWIE GODZINY! Czujecie to?
Piekarnik umyję, odszczurzę lodówkę, wywabie ślady po marchewce z kanapy, zrobię się na bóstwo, przeczytam parę książek, baaa napiszę własną książkę, zapiszę się na jakiś kurs, obejrzę wszystkie odcinki prawa Agaty… Sasasaa… A Wy, co byście z taką ilością czasu zrobili? Żyć, nie umierać!

Xoxo,
Mum

Wroclove.

Jeszcze nie ochłoneliśmy po Wrocławiu, a niebawem już Sopot…
Wrocławska starówka, rynek, mosty… Wszędzie blisko. Odległości śmiesznie małe- szczególnie gdy się ma furę z napędem na mamine nogi…
Jerzyna zadowolony, bo zamiast domowych obiadów miał serwowane wegańskie zupy… A i rodzice usatysfakcjonowani, bo śniadania u Giselle… To są śniadania… A ta kawa?! Mrrrr…
image

image

wpid-wp-1445072230172.jpeg
Xoxo,
Mum