Idealnie

To nie tak, że zawsze wszystko wygląda kolorowo. Mąż wielbi, a Syn nie łobuzuje…

Czasem Mąż wraca zmęczony, naburmuszony i wcale nie w nastroju na wielbienie. Innym razem Syn, bynajmniej nie łobuz, robi wszystko by doprowadzić Rodzicielkę do szewskiej pasji…

I co robić? Obrazić się, odwrócić na pięcie i wyjść? No dobra, jest taka opcja jeżeli musisz nabrać dystansu… Wyjdź na kawę, ciacho lub do Zary… Ale wróć. Wróć i pracuj z Mężem i Synem nad Wami.

Na tym właśnie polega szczęśliwe życie, że zawsze można do niego wrócić, że zawsze ma się gdzie wrócić…

A Mąż, jak to Mąż odburmuszy się i będzie ubóstwiał jeszcze bardziej… A Syn? Och Syn… No przecież ściany da się odmalować…
Xoxo,
Mum

Style issue.

Muszę przyznać, że od dawien dawna usiłuję zapanować nad swoją szafą. Kupuję, oddaję, rozdaję i znòw kupuję. Ostatecznie tych trafionych ubrań jest niewiele, a tych ktòre może kiedyś się przydadzą, do ktòrych jeszcze schudnę… cała masa.

Nie oszukujmy się… Lubię biegać, ale jeszcze bardziej lubię jeść ciasto i popijać kawą… Sylwetki z czasòw liceum raczej nie osiągnę… A ciuchy z tego okresu wciąż przezornie trzymam… Bo a nóż biust mi zmaleje a tyłek się skurczy… Nie ma też co liczyć na to, że to co kupiłam na wyprzedaży, a czego nie noszę, też kiedyś jednak założę- może w następnym sezonie, roku, dekadzie… Nic bardziej mylnego, bo wtedy, gdy będzie mi to coś potrzebne w dzikim galopie pognam do sklepu i kupię nowe niezbędniki.

Trzeba mi było odwyku zakupowego i dystansu do własnej garderoby. Namysłu nad tym, w czym czuję się najlepiej i jak chcę wyglądać.

Trochę nad sobą popracowałam i swoim podejściem do sprawy, choć z tym odwykiem to nie przesadzałam, aż nadszedł dzień by popracować nad swoją szafą, wizerunkiem, wyglądem. Jak zwał, tak zwał.

Zmieniłam fryzjera, wyrzuciłam kolorowe lakiery do paznokci (zostały tylko czerwienie), pozbyłam się nielubianych perfum i metalowych kolczykòw z sieciòwek.

Kupiłam dużo poradnikòw… „Bądź chic!”, „Elementarz stylu” czy ” księga stylu Coco Chanel” to tylko te o modzie… Poczytałam, przetrawiłam i… I co?

Więcej czasu poświęcam na dbanie o swoje rzeczy-tak ubrania, buty, torebki jak biżuterię, swoją skòrę, włosy i zęby. Zainwestowałam w siebie. Dobre kosmetyki, trochę lepsze ubrania (no bez przesady banku nie obrobiłam)…

Zaczęłam budować bazę. Idealny prochowiec, sztyblety, szpilki czarne i czerwone, białe trampki, małe jednokolorowe torebki w bazowych dla mnie odcieniach (biel, czerwień i czerń), niebieskie jeansy, szary szalik, koszule, koszule, koszule, idealny biały tiszert, bluzki w paski, cienkie sweterki marynarskie, szare i białe… Czarna ołòwkowa spòdnica, średnia czarna sukienka, czerwone jeansy i jodełkowe marynarki…

Czuję się… świetnie. Szafa nie pęka już w szwach. Ja nie mam bòlu głowy, gdy muszę gdzieś wyjść…  Staram się wyglądać dobrze na codzień. Być piękna dla Syna i Męża. Być piękna dla Męża!

Być piękna dla siebie. Czuć się świetnie.
Se sentir bien dans sa peau…
image

Oczywiście wciąż zdarzają mi się wpadki… Zaczęłam jednak nad sobą pracować. Idę do przodu.

Xoxo,

Mum

 

 

Love and marriage

Czasem się nienawidzę. Czasem sobą gardzę. Czasem mam się dość. Czasem jest mi tak bardzo wstyd.

Puszczają. Staram się trzymać je na wodzy, ale czasem puszczają. I wtedy się zaczyna… Nerwy, nerwiki…

Czy trzaskam drzwiami? Czy krzyczę i tupię? Czy szarpię i biję? Nie, jestem na to zbyt wyrafinowana. Bo przecież bardziej zaboli, gdy będę spokojna. Będzie bardziej drażnić, gdy będę mówić cicho.

Zakłuje w serce gdy zostanę na miejscu i będę zimna. Zimna jak lód. Chłodna i niedostępna.

A później, po tym popisie moich umiejętności, kajam się, wstydzę swojej podłości… Znów to się stało. A tak nad sobą pracowałam. Znów wyżyłam się na Moim Mężczyźnie.

Bo był zły dzień, bo nic się nie układało jak bym chciała, bo kawy nie piłam, bo głodna jestem, bo za późno wróciłeś a Jerzyk dał w kość…

Jakim jestem człowiekiem, że tak robię?! Nie chcę taka być. Bo kocham. Kocham i szanuję. A on na takie rzeczy nie zasługuje.

A co jeśli kiedyś puszczą na Jerzynę? Co jeśli warknę i będę chciała zranić, by popamiętał, że brzydko pluć jedzeniem? Mamy nie słuchać. Rozrzucać zabawki. Brudzić nową bluzeczkę.

Pracuję nad sobą. Pilnuję się. Potwora ujawnia się tylko przy Mężu. Biedny ten Mąż czasem. A czasem nie taki znów biedny. Bo przecież po każdym moim występie, lub jego, trzeba się godzić… A godzenie się jest chyba najlepsze w małżeństwie.
image

Xoxo,
Mum

Życie.

Mam kilka bliskich mi osòb jeszcze z czasòw przedszkola i liceum, kilka poznanych niedawno… Utrzymujemy kontakt. Staramy się być na bieżąco. Pròbujemy się wspierać.
Czas pokazuje, że mimo że rozeszły nam się drogi, wylądowałyśmy w ròżnych miejscach, w ròżnych krajach, z innymi wyborami życiowymi-nie rozeszłyśmy się my.

Czasem zastanawiam się co by było gdyby… Co by było gdybym dostała się na lingwistykę, a nie socjologię… Gdybym wyjechała na studia w Paryżu, a nie w Warszawie… Gdybym poznała Jerzynowego tatę pòł roku pòźniej… A może pòł roku wcześniej? Nie wiem. Czy byłabym teraz żoną i matką? Czy robiłabym to, czego zawsze chciałam? Była z ludźmi, ktòrych tak cenię? Nie wiem. Czy byłabym tak blisko z rodzicami, z siostrami? Czy tak bardzo bym kochała? Nie wiem.

I nie chcę wiedzieć. Mam dobre życie. Życie wspaniałe. Cudownych ludzi. Piękną rodzinę. Kochanych rodzicòw i siostry. Kochającego Męża. Bliskie przyjaciòłki. Zdrowie.

To ważne. Dla mnie to bardzo ważne. Bardzo Wam dziękuję, że jesteście.

a8b7b9865cc49e86edaebf46583242a7

Xoxo,

Mum

Wake up!

Hej, Dziewczyno! Wstań, załòż tą nową koszulę i te jeansy, w ktòrych Twòj tyłek wygląda jakbyś życie spędziła na siłowni, wyczesz włosy, umaluj usta i idź!

Ten dzień należy do Ciebie! Nie rozpamiętuj wczorajszego dnia, zapomnij o smutkach. Ciesz się życiem… Tego potrzeba Ci najbardziej…

Enjoy…

easy

Xoxo,
Mum

JesienneLove.

Taka fantastyczna pogoda nastraja. Nastraja optymizmem, nadzieją i chęcią na wieczòr w domu (jakby tych było mało). Co kocham jesienią? Koce, pledy, polary… Herbaty, kubki, ciasteczka owsiane z rodzynkami (sic! szczegòlnie te, wykonane przez samą autorkę)… Lampki, świeczki, grube zasłony, chillową melodię w tle…

Chce się. Chce się więcej i bardziej. A skoro się chce, to może by tak skorzystać z okazji i powytwarzać jakieś zupy, ciacha i inne pyszności… Zajadać, zajadać, zajadać.

ceffc9a4dfa25ab041844ccd1d3833d0

Xoxo,

Mum

Trudno.

Czasem jest trudno. Albo nie. Czasem jest trudniej. Trudniej wstać rano, trudniej znaleźć czystą bluzkę, ktòrą się chce założyć (jak na złość bluzka idealna na dziś jest w praniu), trudniej przygotować Młodzieży śniadanie, trudniej nie irytować się wiecznym bałaganem, trudniej nie martwić się.

A już zupełnie niełatwo jest gdy i Młodzież i Małżonek mają gorszy dzień. Wtedy jest trudno do sześcianu.

Chciałabym nie marudzić, chciałabym, żeby mi się chciało, bo bardzo mi się nie chce. Żeby mi się chciało przygotować sensowne jedzenie Jerzynce, żeby wysprzątać mieszkanie, posegregować nasze ‚przydasie’ i większość wywalić, żeby siedzieć do wieczora na placu zabaw z Kaczorem, żeby zrobić sobie manicure (o pedicurze nie wspomnę) i maskę na włosy, żeby pouczyć się czegoś, żeby wyjść…

Chciałabym, ale strasznie mi się nie chce…

d19631d4ef3585ce9a892f7c79584249
Xoxo,
Mum

Choroba no!

Leżymy. Leżymy i kwiczymy. A właściwie ja kwiczę, a Jerzynka choruje… Moje Kochanie zmęczone gorączką, cierpiące przez brak snu, bez apetytu…

To nie tak miało wyglądać… Mieszkanie w chaosie… Wszędzie porozrzucane przepocone  bodziaki, tiszerty, spodenki… Resztki po bananie, bułeczce, kanapeczce… Bo a nuż coś zje, a nuż coś skubnie… Mąż-głodny i skazany na moje wieczorne wyładowania atmosferyczne… Ja- zmęczona, zmęczona, zmęczona…

Jest jeden, jedyny malutki, maluśki plusik… Przytulamy się z Jerzyną cały dzień… Calutki dzień trzymam tego Kaczorka w objęciach i nikt nawet nie śmie mi wypomnieć tego bałaganu i niepościelonego łóżka… A takie obowiązki, to ja lubię…
Xoxo,
Mum