A imię jej…

Złapała ją. Zaszła od tyłu, zbiła z nòg, zrobiła z nieźle działającej kobiety nieumalowaną miazgę. Chandra jej imię.

Matka obwinia się o wszystko… Na dywanie okruszki, obiad bez szału, stos ubrań do prasowania, nie zrobione badania, praca leży odłogiem a terminy… Właściwie już po terminach. Sesja w blokach startowych. Książki nie doszły, może kurier przepadł w warszawskim ruchu drogowym? Na co mi to było? Po co mi ta ambicja? Pòźniej tylko płacz i zgrzytanie zębòw.

Leczę się zumbą, zielonymi warzywami i nadchodzącą przesyłką z zalando (oby ten kurier dotarł…).

Wiosno, przyjdź.
Xoxo,
Mum

Winter’s chill.

Co ostatnio robię? Nic. Zaszyłam się w domu i czytam na potęgę o faraonach (uwielbiam!), bawię się autami i gram w memory z moim Synem.

Koc, herbata, placki z ciecierzycy. Żadne tam muffiny- jestem na detoksie.

Śnieg, sanki (robię za konia i urządzamy z Jerzyną kuligi, tylko proszę się nie śmiać-to poważna sprawa), wieczory z domowym przedszkolem, szukanie inspiracji, przytulanie się do Męża Swego… To błogie nicnierobienie dało mi do myślenia. Zmiany nadchodzą wielkimi krokami- tak dotyczące domu, co ducha i ciała, a szczegòlnie intelektu i okolic brzucha, bioder i tyłka.

Ho ho, dzieje się.

e5f153e5a5b8a9d0d87107085ae6f808

Xoxo,
Mum

Have fun!

Bawmy się, powiedział i 9 miesięcy później… Wiadomo.

No ale dziś nie o tym, o innych zabawach chciałam. Jerzyna, jako młody, elokwentny mężczyzna lubi się bawić. Jesteśmy na etapie onomatopej wszelkiej maści (ulubiony dźwięk: brrrrrum brrrrum), aut, książek i misiów… Klocki są póki co jedzone i dopiero potem coś się z nich układa… Podobnie z puzzlami… Grające zabawki? Taak… I tańce do rana do wtóru tychże.

No ale Jerzynka bawi się też z dziećmi. Jesteśmy w takiej grupie zabawowej-Dreptaki Młodszaki w Stu Pociechach… Chodzimy tam raz w tygodniu i bawimy się… Wszelkimi masami z mąki ziemniaczanej, fasolą, grochem, makaronem, zabawkami diy i na materacowym placu zabaw… Nie, żadne tam Montessori. Po prostu dobra zabawa w gronie innych dzieci i rodziców.

Bo ja właśnie o tym. Wiecie co ratuje tyłek młodej matce? Inni ludzie. Dorośli. Myślicie, że place zabaw to są pełne dzieci, bo rodzice chcą żeby się wyszalały? Też, ale główna idea to wyjść i pogadać. A co w zimie? A zimą idziesz piętro wyżej lub niżej z własnoręcznie upieczonymi ciachami i się gościujesz u sąsiadek, gdy Twój Skarb bawi się z Emilką, Igą, Piotrkiem lub Hugiem.

To jest dopiero zabawa.

Xoxo,
Mum

Grrrrrrrrr!

Czasem brak mi inspiracji, chęci i ochoty. Innym razem wszystkiego mam w nadmiarze, a i tak kończę nic nie robiąc lub robiąc wszystko naraz… Efekt zazwyczaj marny jest. Trochę to irytujące, bo dni kiedy tego wszystkiego mam w rozsądnych ilościach są bardzo rzadkie.

Czasem psuje się telefon, przypala jaglanka i nie wychodzą ciastka. Innym razem wszystko niby działa, ale ten telefon taki umazany, jaglanka nudna a muffiny niezbyt smakowicie wyglądające na zwykłym ikeowym talerzu.

Czasem mnòstwo na głowie, mało czasu na cokolwiek i przez to piętrzy się pranie, prasowanie i okruchy na dywanie. Boże dopomòż,bo będzie źle.

Ale wiesz co? Mogłoby być gorzej. Mogłoby tego dywanu nie być, a i kruszyć może nie byłoby czym. Głowa pusta, telefon na kablu a zamiast muffinòw i jaglanki sklepowe zapychacze (nie żeby i one się nie pojawiały…). Weź się Matka ogarnij.
11a9d77a7a19b9b043c543923cbf830c
Xoxo,
Mum

Dumna pierś.

Zròb to! Nie wstydź się i nie wciskaj mi kitu, że to dużo kosztuje, albo nie wiesz gdzie to zrobić… Wcale dużo nie kosztuje, szczegòlnie jeśli wybierzesz się do jakiegoś sklepu, tylko w celach zapoznawczych, a pòźniej zrobisz klik-klik, polecenie zapłaty i już. Nie mòwiąc już o możliwościach jakie dają wszelkie outlety, butiki i bazar Ròżyckiego (hej! serio, jest tam pewna Pani lat sześćdziesiąt na oko, ktòra w temacie się zna jak nikt i warto u niej kupować, bo ceny przystępne, a i towar z rodzimego kraju)…

A o co chodzi? Kup sobie Kochana biustonosz. Stanik. Dopasowany do Twojego biustu. Nie jakieś B, czy C czy (o zgrozo!) S, M, L w haendemie… Bo ich miseczka C, niewiele ma wspòlnego z Twoimi wdziękami. Nie oszukuj się… Jeśli upychasz cycki w C75 w hamie, to realnie pewnie nosisz E70 albo i F65…

Podziękujesz sobie za parę lat, gdy plecy nie będą bolały, a i pierś będzie można dumnie wypinać w tą i w tamtą stronę… Zainwestuj swòj czas i dowiedz się, gdzie iść by w wyborze pomogła Ci brafitterka, lub innymi słowy taka Pani Władzia, co to nie jeden biust już ubrała i pokaże Ci jak poprawnie òw biust do stanika włożyć… Bo umòwmy się, że stanika nie wciąga się jak majtek na tyłek, a trzeba trochę i się schylić i poukładać sobie cycki, by dobrze im było przez cały dzień.

Dziewczyno, na prawdę warto.

Xoxo,
Mum

2016 here we come…

Dziś nie będę pisać o tym, co dał Nam miniony rok. Dlaczego? Bo dał i złe i dobre doświadczenia, postawił na Naszej drodze i tych wartościowych ludzi i tych mniej. Był pełen śmiechu, płaczu, radości, smutkòw, miłości…

Dziś wolę pisać o tym, czego chciałabym w Nowym roku dla siebie, swojej rodziny, moich przyjaciòł… A chciałabym, opròcz słonecznych i ciepłych dni, dużo. Dużo celebrowania chwil razem, dużo czytania i słuchania muzyki, dużo biletòw do opery, teatru, kina i na festiwale, dużo podròży po Polsce i poza nią, dużo nowo odkrytych placòw zabaw z Jerzynką, dużo przygòd i niespodzianek (ale tylko tych pozytywnych)… Żeby ciągle bolały Nas policzki ze śmiechu, nogi od pedałowania na rowerze i ręce od przytulania… Żeby nie brakowało gofròw, muffinòw, czekolady, kawy i owocòw (no i warzyw!)…

Jeszcze bym paru rzeczy chciała… Ale o tym sza.

Zobaczymy co 2016 ma w zanadrzu.

2016 here we come…

Xoxo,

Mum