Moja wrodzona delikatność.

Czasem wstyd mi samej za siebie. Zamiast wykazać się jakąś empatią, krztyną taktu, garstką dobrego wychowania… To ja, jak nie łupnę, jak nie walnę prosto z mostu, między oczy… Jak Filip z konopii, jak baba z bazaru, jak słoń w składzie… Hańba i wstyd.

A przecież takie wrażenie sympatyczne sprawiam, taka Panienka z marymonckiej mączki… Grzeczna, ułożona z językiem za zębami…

HELLOFRIEND!

Xoxo,

Mum

Złośnik.

Krzykacz. Małe, a głośne. Nie wygląda na możliwości jakie mają jego struny głosowe.

Dlaczego nie można malować komody? Dlaczego nie można bawić się szklaną butelką? Dlaczego nie można samemu skakać po fotelu (akurat na to pytanie odpowiedź powinien znać…)? Dlaczego nie można na siebie wylewać wody z kubeczka? Dlaczego nie wolno stukać drewnianymi klockami w lustro, a potem wsadzać go sobie do buzi i biegać po mieszkaniu?  Dlaczego nie wolno dotykać garnków, gdy Tata gotuje? Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Aaaaaaaaaaaaaaaa!

I dlaczego mam słuchać Mamy? Ja nie chcę. Nie chcę i już. Mamooo weź mnie przytul.
4aa3b4227e75239494d2a1c77c922399
Xoxo,
Mum

Spotkanie.

Klasa. Grupa ludzi, początkowo obcych, wciśnięta na kilka godzin w tygodniu w przestrzeń o dosyć małej liczbie metrów kwadratowych. Ale z czasem, ta grupa ludzi staje się sobie bliższa. Świadomie lub nie, ci ludzie się do siebie nawzajem upodobniają. Zarażają się zainteresowaniami, stylem życia, wartościami czy, w skrajnych przypadkach, gustami.

Moja klasa była specyficzna. Dostanie się do niej łatwe nie było- bo testy, bo prestiż, bo odpowiednia średnia. Dwujęzyczna. Ale akurat nie owa dwujęzyczność stanowiła o specyfice tej klasy. Specyficzni byliśmy my. Introwertycy z ekstrawertykami, nieśmiali z odważnymi, głośni z cichymi- jakimś cudem trzymaliśmy się razem. Bardziej lub mniej- ale razem.

Minęło 9 lat od kiedy ostatni raz widziałam się z niektórymi osobami. Z jednymi jestem wciąż blisko, z innymi się mijam w biegu, z kolejnymi nie mam żadnego kontaktu. Ale spotkaliśmy się w sobotę.

Niesamowite. NIESAMOWITE. Wszyscy piękni. Z bagażem wspaniałych doświadczeń z różnych miejsc na świecie. Pnący się po drabinie kariery. Zakładający rodziny, korzystający z życia, wciąż szukający. Z wielkimi możliwościami. Z otwartymi umysłami. Wciąż przed trzydziestką.

9 lat. A miałam wrażenie jakbyśmy się dopiero co widzieli na lekcji u Prof. Wierzbickiej.

Oby takich spotkań było więcej. Potrzeba takich ludzi w moim życiu. Inspirujący, interesujący i zabawni. Aż dziw, że i ja byłam częścią tej klasy.
School may be hard, annoying and irritating. But admit it, yor're going to miss it when it ends.
Xoxo,
Mum

Babe!

Oddychaj, oddychaj, oddychaj… Jesteś Piękna, Inteligentna, Elegancka i masz to coś… Intrygujesz i przyciągasz ludzi, fascynujesz mężczyzn…

Każdy chciałby być teraz na Twoim miejscu… Czemu więc Ty nie chcesz? Doceń to co masz, jaka jesteś… Pracuj nad sobą, jeśli coś Ci nie odpowiada.
Po prostu idź dalej…
Keep walking, Babe.
734aeaf17f1e36c0772c29c6e4eca2d2
Xoxo,
Mum

perfecthair.pl

Było tak… Suche, zniszczone i mało wyględne… Zmiana diety? zaczęły błyszczeć… Porządne mycie z masażem głowy raz na dwa dni i schnijcie sobie same? Jakby odbiły się od skóry głowy…

Nowa pianka i spray do modelowania? Hoo! Kochana… Mąż mnie z rąk nie wypuszcza…

Xoxo,
Mum

Poczekalnia.

Poczekalnia. Podkrążone oczy, zasmarkane nosy, szyje schowane w kołnierzach… Jest 7.00… Jerzyna pewnie wciąż śpi… Tata Jerzyny pewnie również… A ja czekam. Czekam i sama chowam szyję w kołnierz. Dramat.
Szkoda, że wypowiedziałam umowę jednej z prywatnych klinik. Szkoda.
Xoxo,
Mum

Prrrr Dziewczyno.

Och My Dear… Jako żywo galopuję przez dzień cały- gotując, sprzątając, inhalując, oklepując, piorąc, czytając w kółko te same bajki, gotując, karmiąc, usypiając Jerzynkę, myjąc, układając, prasując i znów gotując, tuląc, całując i bawiąc się, żeby później znów sprzątać…

Nie wiem czemu i za co można by mnie określić jako kurę domową… Myślę, że rącza klacz brzmi bardziej adekwatnie..
Xoxo,
Mum

Piękny On, Piękna Ona.

Myślicie o wpisie Walentynkowym? Jakie kosmetyki, jakie prezenty, triki, gadżety, gdzie i jak? Eeeee. To myślcie dalej, bo ja Walentynki spędzam z Moim Małym Mężczyznom, jako że ten Mój Duży Mężczyzna się na mnie wypiął i postanowił zdawać dziś egzaminy… Sesja, też mi coś.

Nie ma to jak mieć fanaberię i wybrać się na kolejne studia… Azja, Daleki Wschód-dla niektórych całkiem Bliski- pochłonął Mojego Męża.

Raduję się więc randką z Jerzyną. Spacer, kawa i balony z Maszą i Niedźwiedziem… No dobra, macie mnie… Balon z Papą Smerfem, bo Matka zapomniała, że kluczowe transakcje opłaca się gotówką, a nie pay passem i miała tylko dyszkę w portfelu.

Całe szczęście, że Stary Jerzego wraca na noc do domu po tych egzaminach… Może jednak to świętowanie Walentynek nie będzie taką straconą sprawą?
image

Xoxo,
Mum

Takiemu to dobrze…

Kotek, co to za e-mail mi wysłałaś? Och Kochanie, dbam o Ciebie… Masz tam moje zachcianki na urodziny… Możesz wybrać między torebką a biżuterią… Zaskocz mnie.

Czyż nie jestem Żoną idealną? Taka empatia ze mnie bije, że aż oślepia… Wiem, jak Mòj Ukochany by się natrudził przy wybieraniu mi prezentu… Ile by go nerwów kosztowało, czy mi się spodoba? Czy będzie pasowało? Jeszcze by wrzodów dostał… Niczym Rycerz na lśniącym koniu w białej zbroi, czy jak tam to było, ratuję go z opresji… Kolejny raz ratuję…

Ja to chyba za dobra jestem…
Xoxo,
Mum