Wiosna, wiosna…

Wiosna! Pachnie wiosną! Tak, tak. Wiem, że głównie „pachnie” smogiem, ale ja na serio poczułam dziś wiosnę. No może wczoraj, ale dziś po deszczu… Kocham zapach deszczu.Temperatura na plusie, rowery odkurzone, kaski wyciągnięte z zakamarków szafy… Nic tylko wsiadać i jechać w dal. Najlepiej na kawę.

źródło: everydayhomeblog.com
źródło: everydayhomeblog.com

Xoxo,

Mum

Must eat na najbliższy weekend.

Zbliżają się ulubione święta Mojego Syna. Czemu ulubione? Bo takiego fana jajek jak on ze świecą szukać… Żurek, biała kiełbaska, schab, jaja na wszystkie możliwe sposoby i babka wielkanocna… Moje osobiste must eaty najbliższych dni.

Życzę Wam uśmiechu, spotkań z Waszymi bliskimi, wyłączonego telewizora, laptopa, tabletu, komputera i telefonu, pełnego stołu i pięknej pogody… Bo po ucztowaniu zawsze najlepszy spacer.

źródło: pinterest
źródło: pinterest

Xoxo,

Mum

Tup tup.

Kask zakupiony. Jurek mógłby, o ile byśmy mu na to pozwolili, chodzić w nim cały czas. Rower wyjęty z piwnicy. Powiedziałabym, że odkurzony ale nawet nie zdążyłam go dotknąć ścierką, a już Jerzyna się nim zachwycał… Oglądał z każdej strony. Wsiadł i… się przewrócił. Wsiadł znowu i przejechał się po salonie. Wyszliśmy na korytarz… Hoooo hoo ile przestrzeni…
Teraz planuję jeszcze zakup wszystkich możliwych ochraniaczy, jakie wymyślono ewentualnie tegomstroju do walki sumo (pompowanego), you know what I mean? Całe szczęście, że mamy spoko sąsiadów… Bo nie ma to jak ślady opon na wszystkich ścianach na piętrze…

Xoxo,

Mum

Ooooo takie lubię…

Takie. I takie. Te i tamte. Chciałabym. Chciałabym. Chciałabym i brałabym!!! Barierą nie jest nawet budżet. Barierą jest mała szafa… A jeszcze większą jest moja ostatnia fanaberia- jakość. Dobry materiał. Piękne wykończenie. Odpowiednia barwa. Nie jest łatwo znaleźć rzeczy spełniające wszystkie kryteria…
No ale popatrzeć można.

8488fee8bc30e25be432c818c8536dd5
źródło zdjęć: Pinterest

3bdde3780d9ad76ca56e1dab9caa61e2 4a54ac99d465ea64a04f8c974a528c4c 8ba8b76314fbc9133231c67e60bd86ae 0895edc47c3ea6ee8bd7abcb02898a9e

Xoxo,

Mum

 

Ciepło. Cieplej. Gorąco.

Jura śmiga (babciu Jerzynki omiń ten fragment) już od dawna w wiosennych ciuszkach. Kurteczka, czapeczka, chusteczka pod brodą- cienkie. Rajstopki? Phi. Śpiworek do wózka? Phi. Zresztą kolejne phi na wózek. Jurek wózek ma w małym poważaniu. Ewentualnie, po namowach i układach, zgadza się na jazdę do sklepu. Ale wraca już pieszo wyręczając starą matkę w pchaniu swoich czterech kółek…

Zimno? Wiatr wieje? A pobiegaj sobie, jak Jerzynka, to za chwilę będzie Ci gorąco… Dlatego (babciu nie czytaj powtarzam) ciepłe bluzy i swetry też zostały w szafie. Królują bluzki na długi rękaw. Buciki? Wiosenne, zresztą zimowe zostały wyeliminowane jakiś miesiąc temu… Noga już męska, ciałko i apetyt też zresztą typowo męskie.

Moja Wiosenna Pszczoła.

20160316_110402

Xoxo,

Mum

Krawcowa.

Nie taki diabeł straszny… Kocyk, dwa szaliczki i moja spódnica… Myślę, że niezły wynik jak na nowicjusza… Nowe materiały już w drodze… Maszyna grzeje się na biurku… A ja produkuję wykroje… Wymyślam co by tu jeszcze spsocić…

Kurs szycia był najlepszym pomysłem, na jaki ostatnio wpadłam. Chyba czegoś takiego mi było trzeba. Bo zumba i salsa swoją drogą, kulinarne podróże i próba zapanowania nad włosami swoją , a takie zajęcie, któremu musisz poświęcić całą uwagę… Relaksuje się przy szyciu. To już fakt. Jedni idą na masaż, inni oglądają filmy, kolejni ćwiczą, a ja zaczynam ćwiczyć ściegi… Szaleństwo.

20160313_105152 20160313_160231 20160316_084301 20160316_084549

Xoxo,

Mum

Nowa ja.

Co się zmieniło od kiedy zostałam Matką? A właściwie, jak zmieniłam się ja? Nie ma co się czarować, że jestem wciąż tą samą dziewczyną. Być może, nawet już nie dziewczyną a kobietą. Matką, Żoną, ale wciąż Sobą.

Zdarzają mi się chwile, gdy myślę, że jestem już na prawdę dorosła- skoro mam męża i dziecko. Tak, chwile, bo zazwyczaj czuję się wciąż jak dziewczynka. Wciąż potrzebuję mamy i taty, teraz dziadków Jurka, ale wciąż moich rodziców.

Zmieniło się moje podejście do życia. Czy jest coś lepszego niż tulenie swojego śpiącego syna, albo wieczór z lampką wina (hip hip hurrraaa!) i Mężczyzną swojego życia? Niezamieciona podłoga, nienapisany post- nie zabiją, mogą poczekać…

Myślę więcej o innych. Bardziej staram się dogodzić Pięknemu Walecznemu i Pięknemu Niewyspanemu niż sobie. Do niedawna doprowadzałam się do stanu agonalnego zanim komunikowałam Memu Mężowi, że ja już dalej tak nie mogę i działałam pod szyldem Drama Queen. Teraz umiem już znaleźć czas dla siebie. Umiem go wykorzystać do cna i mniej dramatyzować, jeśli któryś z moich planów nie dojdzie do skutku.

Uwielbiam zabawę resorakami. Wszelkie zabawy z Jerzynką. Moja kreatywność rozwija się w zastraszającym tempie- ubijanie kolorowej piany, pachnąca ciastolina domowej roboty i malowanie farbami na podłodze (cały pokój obklejam wtedy folią malarską)? Było.

Bardziej dbam o siebie w kwestii pielęgnacji i dbania o kondycję. Umówmy się, że po ciąży szybko zrozumiałam, że samo się nie zrobi…

Paradoksalnie więcej czytam, ale szczerze mówiąc nie wiem kiedy znajduję na to czas. To się dzieje samoistnie. Dodać należy, że czytam poradniki, biografie, wywiady rzeki, artykuły, felietony o tematyce tak dziecięcej, jak pielęgnacyjnej a i parę pozycji o marketingu i nieruchach połknęłam. Rzadko zdarza mi się bliższe obcowanie z kryminałem lub romansem. A szkoda.

Jestem bardziej radykalna w swych poglądach. Włącza mi się często taka lwica broniąca swego stada i dbająca o jego dobrobyt. Więc lepiej ze mną nie zadzierać w tej kwestii…

Nie wiem co jeszcze uległo zmianie. Prawdopodobnie moi najbliżsi mogliby dodać parę punktów w temacie… Ale szczerze? Mi jest dobrze. Dobrze mi z samą sobą, a chyba o to chodzi?

źródło: oprah.com
źródło: oprah.com

Xoxo,

Mum

 

Szyć albo nie szyć…?

Zawsze chciałam umieć uszyć sobie coś sensownego. Spódnica, t-shirt, płaszcz, torba, koc? A wszystko z dobrej jakości materiału, takie jakie ja chce. W romby, kaktusy, kropeczki, pieski czy paski…

Miałam nawet przelotny romans z maszyną do szycia… Ale skończyło się złamanym sercem i złamaną igłą.

W cichości swego matczynego serca zazdrościłam dzieciom znajomych, które dumnie pełzają w ciuchach uszytych przez zdolne matki. Ja też chcę być taką manualnie elokwentną istotą! Idę więc na kurs szycia. A, co!?

Będzie się działo…

źródło: pinterest
źródło: pinterest

Xoxo,
Mum

Wyszła, nie wie kiedy wróci.

Są takie dni, kiedy jedyna rzecz na jaką mogę się wysilić jest wyjście z domu… Wstaję rozmemłana z rozmemłanego łóżka, wstawiam kawę- a raczej chcę wstawić, bo kawa wyszła. Poszła w świat! Rozglądam się, co widzę? Samo rozmemłane towarzystwo. Brudne naczynia w zlewie. Okruchy na podłodze. Brudny stół. Ciuchy na kanapie. I wtedy podejmuję decyzję. Kawa wyszła, wyjdę i ja. Ogarniam Jerzynę. Ogarniam siebie. Mężowi daje się wyspać, niech się sam ogarnia- no bez przesady… I idziemy, a że daleko nie mamy,to idziemy spacerkiem. Dochodzimy. Matka zażywa swojego lekarstwa na wszystko, a syn biega za kotami. Jak to dobrze, że rano nie ma tu tłumów…

Xoxo,

Mum