Bajka

Dawno dawno temu, za górami za lasami, za siedmioma rzekami żyła sobie pewna rozwalona emocjonalnie matka. Miała syna. Syn był wspaniały. Piękny, mądry i miły. Umiał też matkę ustawić sobie jak chciał. Matka, mimo, że praktycznie i teoretycznie na takie ustawianie była przygotowana i dawać się nie zamierzała, poległa. Nie wiadomo co z nią dalej będzie.
Obecnie wyje w poduszkę.
Xoxo,
Mum

Wieś.

Dziadek Jerzynki mieszka na wsi. Ale na takiej prawdziwej wsi. Kury, krowy, dzikie psy. Szczerze? Dla mnie wieś nie jest atrakcyjna. Nie bawi mnie kupa gnoju, kąsające gęsi i staruszki na rowerach. Nie urzeka mnie wysoka trawa, ziemniaki do wykopania i drewno na opał. Własny ogródek, warzywniak i owoce z krzaka mają swój urok, ale dla nich nie trzeba się zapuszczać na wieś.
Podoba mi się tam tylko jedna rzecz. Dla tej jednej rzeczy mogę tam jeździć i te ziemniaki kopać, uważać na gęsi i pozdrawiać kolejne rowerzystki dopytujące a jak, a skąd, a ile… Mina mojego syna. Mina tej Żaby, gdy może ganiać bez końca za kurami, gdy dziadek ciągnie go na folii, jak na magicznym dywanie, gdy gęgają gęsi lub gdy trzeba poszukać jajek w grzędach.
A dziadkowa wieś ma wśród swoich zalet także blisko położony hotel, w którym dobra kawa i ciacho także dokładają się do rekompensaty za wsiowe atrakcje.
DSC_0608

DSC_0732

DSC_0731

I mamusia z kupą gnoju w tle.
I mamusia z kupą gnoju w tle.

Xoxo,
Mum

A niech to!

No to ma. Ma rower. A właściwie rowery dwa. Ma jeździk, bo tak. Ma hulajnogę, bo jak to tak bez hulajnogi? Ma kuchnię, a właściwie to dwie. Ma ciężarówy, resoraki, betoniary, jeepy, koparki i samoloty. Ma talerzyki, kubeczki i garnki do tych swoich kuchni. Ma piłki, instrumenty muzyczne, puzzle, klocki drewniane, lego, wiertarę i śrubki. Ma dwa regały książek i całą półkę gier. Ma taczkę i kilka zestawów do piaskownicy. Ma własną piaskownicę, domek ze stolikiem, zjeżdżalnię i huśtawkę. Ma dwa łóżka, koty i psy (po dwa). A ile ma lat? No jeszcze dwóch nie ma…
DSC_0769

Wszystko ma właściwie po dwie sztuki. Dlaczego? Bo ma zakochanych dziadków i rodziców, którzy mieli go nie rozpuszczać. A niech to! W paśmie ciągłych sukcesów, choć ta jedna rzecz mogła nam nie wyjść, co?

Xoxo,
Mum

Idziemy na niedźwiedzia.

Kolejna z książek podpowiedzianych przez kumpelę ze Stu Pociech… Paulina zachęciła mnie do niej piękną grafiką, powtarzanym tekstem, historią rodzinną… Och i ach. I co? „Idziemy na niedźwiedzia” Michaela Rosena i Helen Oxenbury faktycznie Jerzynie się podoba. Ale ja się tej książki boję.
ksiazka-idziemy-na-niedzwiedzia_big
Spokojnie, nie jest to mroczna historia, nie zawiera treści nieodpowiednich dla dzieci… Po prostu budzi we mnie sprzeczne uczucia. Cała rodzina pokonuje długą drogę przez rzekę, mokradła, las do jaskini niedźwiedzia… by spotkawszy go czmychnąć przed nim pod kołdrę do domu.
Co mnie razi w tej książce? Zła mina niedźwiedzia, biało-czarny szkic niektórych fragmentów drogi, fakt, że niedźwiedź później ich goni i ten powtarzający się tekst…
201510221334480.22346700d

phpThumb_generated_thumbnail
Brrrrr… Nie lubię jej czytać. Nie lubię jej czytać na tyle, że schowałam ją w szafce. Bo oczywiście Jerzynce książka się bardzo podoba. Podobno, tak twierdzi Paulina, dzieci się lubią bać.
No cóż, ja nie lubię. Sorry Dwie siostry, dla mnie ta książka słabo nadaje się do rodzinnej zabawy.
Xoxo,
Mum

Rok w lesie.

Okazuje się, że lekcje przyrody z podstawówki nie poszły na marne. Coś jednak z tego działu pamiętam, i nie chodzi mi tylko o temat recyklingu. „Rok w lesie” kupiłam już po nabyciu „Roku w mieście”, za namową koleżanek ze Stu Pociech. Nie byłam pewna czy to dobry zakup, no książka początkowo Jurka nie interesowała, do czasu…
Wybraliśmy się do zoo…

Mamo, a co to? Taki kot?
Mamo, a co to? Taki kot?

Taki Kot.
Taki Kot.

DSC_0592Tak wiem, w lesie żyrafy nie uświadczysz, ale ptaki, jelenie i żubry owszem. Po wizycie w naszym warszawskim zoo Jerzynka sama sięgnęła po tę, nie małą gabarytowo, lekturę. Póki co książkę ogląda sam siedząc na swoim łóżku, ze mną jej czytać nie chce. Myślę, że na razie oswaja się z nią i być może niebawem stanie się Jego faworytem.

Ale do rzeczy. „Rok w lesie” przyciąga grafiką Pani Dudziak… Która, uwaga, uwaga, przedstawia rok w lesie. Że co? A właśnie to.
2224_rok_w_lesie
Twoje dziecko ma szansę śledzić perypetie tych samych leśnych mieszkańców przez dwanaście miesięcy. Obserwuje (i opisuje) ich życie o danej porze roku. Mamy więc mroźny styczeń, wiosenny kwiecień, gorący lipiec i deszczowy listopad… a do tego, zgodnie z tym, co Nam wbijano do głowy w podstawówce, zwierzęce zwyczaje w poszczególnych miesiącach. Podglądamy czym żywią się zwierzęta, czy wszystkie się lubią, gdzie mieszkają…
rok-w-lesie_fragm_rozklad-1

rok-w-lesie_fragm_rozklad-2
Ale obserwujemy też pracę leśniczego i, nieraz, niezdarnych turystów. Logika, związki przyczynowo-skutkowe, spostrzegawczość, charakterystyka, nauka czytania, rozwijanie zainteresowań przyrodniczych to tylko pierwsze z rzeczy, które przychodzą mi do głowy, a które to książka ta aktywizuje. Nadaje się idealnie dla półtora roczniaka, jak i sześciolatka… Każdy z nich może czytać ją na wiele różnych sposobów. Uwielbiam książki interaktywne, są niezastąpione w podróży, ale i w deszczowy dzień w domu.
Xoxo,
Mum

Shirt.

Uwielbiam koszule. Koszula jest dobra na wszystko. Jest dobra na zabawę w piaskownicy, na jazdę na rowerze, spacer z Ukochanym, piknik w parku i wyjście do kina. Jest idealna rano po imprezie, wieczorem przy filmie, popołudniu do kawy z kumpelą…
W kratę, biała, w printa. Dżinsowa, bawełniana, lniana, jedwabna i z tafty. Każda, ach każda. A z koszulą, jak z butami… Nigdy za wiele..
1ae966c13c8a0981e733c3f5543234478b0b5988a4e7f0c395748d8320cee3a415f5a128ad66c57047d01cdd3a2177ef

źródło: pinterest
źródło: pinterest

Xoxo,
Mum

Susso i Chaud na początek.

„Babo chce!”, „Binta tańczy” i „Lalo gra na bębnie” ostatnio rzadko bywają odkładane na półkę w moim domu. Piękna francuska grafika , krótkie, idealnie dopasowane do obrazka opisy… Ja tę serię uwielbiam, a Jerzynka za nią przepada.
DSC_0790

Przygodę z Evą Susso zaczęliśmy od „Babo chce”. Książkę pierwszego wieczora czytałam Jurkowi cztery razy, a i tak były płacze, że nie pięć.

Babo jest najmłodszy w rodzinie i jeszcze nie mówi płynnie. Wybiera się z siostrą po jagody do lasu, by po powrocie upiec z całą rodziną ciasto jagodowe. Prosta fabuła? Owszem, prosta ale dotycząca rzeczywistości, którą dziecko zna. Czy muszę mówić, że po lekturze Jurek dopadł swoją kuchnię i gotował jak najęty dla misia? Gdy okazało się, że Jerzynce tak przypadło do gustu pióro pani Susso, szybko zaopatrzyliśmy się w dwie kolejne książki o Bincie i Lalo. „Binta tańczy” i „Lalo gra na bębnie” także zostały pokochane od pierwszego przeczytania. Sposób w jaki scharakteryzowany został taniec w „Binta tańczy” nie ma sobie równych. Jerzego fascynował na tyle, że próbował sam te dźwięki (i ruchy) naśladować.
DSC_0792

DSC_0795

DSC_0800

DSC_0802

DSC_0803

Podobnie z grą na bębnie. Jurek bardzo dobrze reaguje na książki Pani Susso. Chce naśladować bohaterów, odpowiada na pytania („Gdzie jest Lalo?”- wskazuje na drzwi), śmieje się z zabawnych sytuacji (gdy Babo puszcza bąki lub paćka śniadanie, zamiast jeść).
DSC_0797

DSC_0798

Przemawiająca do dzieci fabuła, opisana prostym językiem, grafika ręki Benjamina Chauda porywająca tak dziecko, jak rodzica… Pięknie wydane i w atrakcyjnej cenie. Wydawnictwo Zakamarki i tym razem nie zawiodło.

Bardzo polecam, szczególnie dla dzieci po pierwszym roku życia. Dzięki krótkim opisom, które dorosłym mogą się wydać zbyt proste i banalne, jest to lektura idealna i, co najważniejsze, wciągająca młodego czytelnika.
Dajcie znać czy Waszym Szkrabom też będzie pasować…
DSC_0789

Xoxo,

Mum

Książki.

Wiecie co lubię.
Kawę i dobrą książkę, tym nigdy nie wzgardzę. Ale czy wiecie co lubi Jerzynka? Otóż Jerzyna oprócz resoraków, wózka swojej sąsiadki, roweru, puzzli, gier, duplo i małej kuchni, uwielbia właśnie książki. Z wyżej wymienionych rzeczy tylko do książek sięga codziennie, pozostałe zabawki dobierając wedle uznania…

Mając matkę z fiołem na punkcie książek, Jurek ma już sporą biblioteczkę- samych perełek. Lub prawie samych. Chciałabym się z Wami paroma pozycjami podzielić. Nie tylko będzie mowa o książkach dla takiej młodzieży jak Jurek, ale dla tej starszej młodzieży, takiej jak mama Jurka, też. Zobaczymy co z tego wyjdzie…

Stay tuned.

Xoxo,

Mum