Plażing, smażing i leżing, czyli jak zostać wielbłądem w 3 krokach.

Czy wielbłąd jest atrakcyjnym zwierzęciem- kwestia gustu. Mi jednak, a przynajmniej tak mi się jeszcze niedawno wydawało, daleko do wielbłąda. Nie lubię nosić tryliarda rzeczy ze sobą… Nie lubię też musieć o nich wszystkich pamiętać… Mam małą torebkę i niewiele głupstewek w niej trzymam, pilnuję tego.

A jednak gdy człowiek pojedzie już na wymodlone wczasy nas morzem jakoś zapomina, że tym wielbłądem z natury nie jest. Wiaderka, foremki, sitka, grabki, łopatki, koce, ręczniki, namioty, parasole, parawany, przekąski, woda, ubrania na zmianę- kilkanaście kompletów ubrań na zmianę raczej, aparat, książka, kapelusz, krem z filtrem, klapki… Myślę, że o wielu rzeczach, które na takiej liście must-have powinny się znaleźć, zapomniałam…
Ewidentnie jestem wielbłądem wakacyjnym.beach-1436821_1920
Xoxo,
Mum

Apsik. Brrrum. Hau hau. Księga dźwięków i Onomato.

Onomatopeja. Dźwiękonaśladownictwo jest czymś, co nasze dzieci łapią najszybciej. Brrrum, hau hau, miau i bzzz. Czy każdy załapał o co mi chodzi? Dlatego inwestycja w książki typu „Onomato” lub „Księga dźwięków” nie będzie stracona.

U nas zaczęło się od tej drugiej, „Księga dźwięków” od Wydawnictwa Dwie Siostry autorstwa Bravi Soledad. Faktycznie jest to niezłe tomiszcze, niestety słabo sklejone, zbyt często czytane rozpada się na drobniejsze części.
WIN_20160622_125238
U nas Jurkowy faworyt przez wiele miesięcy. Książka sama w sobie jest genialna. Prosta, ładnie zilustrowana, podpowiada dźwięki, które później zacznie wytwarzać Wasz Szkrab. Mam jednak dwie uwagi. Szpinak robi bleee i Tata robi ćśii?! U nas szpinak robił mniam mniam, a tata był zamieniany na palec robi ćśii… Po pierwsze dlatego, bo szpinak smakuje obłędnie, a po drugie dlatego, że tata ćśiii nie robi, bo i po co? Że niby tata do pracy, a po pracy musi odpoczywać w ciszy? Czemu mama nie robi ćśiii? No nie ważne. Oprócz tych dwóch szczegółów pozycja warta polecenia… Jurek do tej pory do niej wraca, gdy sam rozpozna jakiś dźwięk i chce mi pokazać, co usłyszał… Ostatnio po smykofonii wertował księgę jak szalony. :)
WIN_20160622_125339WIN_20160622_125405WIN_20160622_125453
„Księgę dźwięków” trzeba mieć i już.

„Onomato”, czym jest? Jest to seria książeczek od Firmy Księgarskiej Oleksiejuk i Sp. z o.o., które również podpowiadają dźwięki, ale dzieląc je tematycznie. Pojawiają się więc zwierzęta wiejskie i dzikie, domowe przedmioty, hałaśliwe przedmioty, ptaki wiejskie i dzikie, instrumenty muzyczne…
WIN_20160622_125539
My mamy wszystkie pozycje. Niestety, bądź stety książeczki odkryłam za późno, bo Jurek już niezbyt chętnie do nich sięgał z jednym wyjątkiem… Hałaśliwe przedmioty są u nas często na tapecie. Czemu? Przez wiertarkę i suszarkę… Moje dziecię uwielbia wiertarkę, choć trochę się tego dźwięku boi… Mieszkamy w nowym osiedlu, więc wiercenie słychać u nas dosyć często. Jurek natomiast, ponieważ nie potrafił tego dźwięku zinterpretować, bardzo się bał za każdym razem, gdy któryś z sąsiadów wieszał obraz lub półkę. Onomato pomogło oswoić ten dźwięk. À porpos takiego oswajania, teraz używamy do tego youtube’a. Samoloty i dzwony kościelne,to kolejne dziwne dźwięki trudne do zlokalizowania, a poznane na youtubie nie są już takie straszne.
WIN_20160622_125609

WIN_20160622_125624

WIN_20160622_125649

Grafika nie powala w obu przypadkach, jednak jest to typowa kreska dla dzieci- a pies wygląda jak pies, a nie jakieś trudne do zinterpretowania zwierzę, więc nie ma co narzekać. Onomato góruje nad Księgą dźwięków wykonaniem, nie rozpada się i nie waży pół kilograma, co dla małych rączek ma znaczenie ale i kosztuje mniej, co natomiast ma znaczenie dla portfela rodziców.

Macie którąś z tych pozycji?
Xoxo,
Mum

Pada, pada…

Deszcz, deszcz, deszcz!
I wiecie co? Dziś planuję chlapanie,pluskanie, wskakiwanie do kałuży i bieganie z parasolką…
Mimo niskiego ciśnienia, a dzięki potężnej dawce kofeiny, działam. Planuję, piszę i nadrabiam. Będzie się działo…

źródło zdjęć: pinterest
źródło zdjęć: pinterest

237a75a40cb973daffd9ab9ee0e1b391

1c906160589e9dfad66f05b11e8046cc
Xoxo,
Mum

Inaczej.

Nie ma się co oszukiwać, że się nie zmieniamy po ciąży, że macierzyństwo nie pozostawia swojego piętna. Myślisz, że wciąż jesteś tą samą osobą, tylko z dzieckiem? Nie jesteś, bo każde doświadczenie, jakie nabędziesz, zmieni Cię na lepsze lub gorsze, ale zmieni. Będziesz pod jakimś względem inna. Inaczej będziesz definiować rzeczywistość, inaczej, bo startujesz już z innego punktu w życiu.

Nie masz 15 lat, nie musisz pytać mamy o zgodę, nie musisz martwić się tym, co ludzie powiedzą. Inne rzeczy mają dla Ciebie znaczenie niż przed ciążą, inne sytuacje Cię irytują, a inne sprawiają, że się relaksujesz… i bynajmniej nie mówię o dziecku i wszystkiemu, co z nim związane. Twoje życie jest inne, dlatego Ty się zmieniasz, dopasowujesz do realiów. A realia są inne.

Jest dziecko. Jest ojciec dziecka. Są dziadkowie. I oni wszyscy wpływają na Ciebie, i sami także są pod wpływem nowej sytuacji.

Zmieni się to jak wyglądasz, co postrzegasz za wygodę, co trzymasz w torebce, jakich kosmetyków używasz, jak spędzasz czas wolny, gdzie jedziesz na wakacje (wiwat place zabaw przy hotelu), co jesz na śniadanie i właściwie każdy inny posiłek, jak postrzegasz swoją mamę… wiele zrozumiesz… wiele docenisz…

Każdy się zmienia, na szczęście.
Xoxo,
Mum