31 tydzień w toku. Wyprawka dla położnicy

Wszystko, a w zasadzie prawie wszystko, mam już poprane. Poskładane i ułożone w szufladzie czeka na Pannę Hannę. Bo potwierdzone jest, że to Hanka, a nie Rysiek, siedzi w brzuchu. Jurek doczekać się nie może, powoli przywłaszcza sobie Hankowe gadżety, które uda mu się wygrzebać z komody. Wózek do serwisu niebawem poślemy. Pokrowce od fotelika i gondoli niebawem popiorę. Rożek i poszewki na dniach poszyję. W zasadzie wszystko jest. Wystarczy skręcić łóżeczko. Wystarczy zaprosić malarza i speca od tapet. Wystarczy spakować torbę.

Mam fazę na wicie gniazda… Gadżety dla siebie również już nabyłam. Co konkretnie?

Wyprawka dla położnicy (strasznie podoba mi się to słowo) part III, czyli last but not least 

  • biustonosze do karmienia (dwa na fiszbinach i trzy miękkie- w tym dwa z czasów Jerzyny)- zakupione jeszcze w pierwszym trymestrze, tracą niestety już formę, ale nowe planuję nabyć dopiero miesiąc po porodzie, gdy cycki przestaną szaleć…
  • poduszka fasolka Motherhood- kupiona już w pierwszym trymestrze, dzięki niej przetrwałam wiele bezsennych nocy,
  • ciuchy ciążowe- jeansy H&M’u i t-shirty, które w ciąży z Jurkiem w ogóle nie były mi potrzebne, a w ciąży z Hanulą mam niemal od pierwszych tygodni,
  • koszule nocne do karmienia- obie z pierwszej ciąży, w zasadzie nówki sztuki, używane tylko w szpitalu,
  • koszula do porodu- szpetna ( z żółtą żyrafą ;)), ale skoro Jurka w niej rodziłam, to i Hankę wydam na świat,
  • podkłady poporodowe Bella,
  • duże podpaski,
  • majtki siateczkowe jednorazowe,
  • wkładki laktacyjne (używane już od paru miesięcy),
  • octenisept (do nabycia),
  • mydło rumiankowe (do nabycia w Ministerstwie Dobrego Mydła),
  • klapki prysznicowo-szpitalne (zaszalałam i kupiłam plażowe Birkenstocki Madrid),
  • nakładki na sutki Medela,
  • laktator Medela swing (mój najlepszy przyjaciel, kupiony kilka dni po urodzeniu Jerzynki).

Żadnych specyfików, kompresów czy czego tam jeszcze na bolące piersi nie przewiduję- metoda smarowania sutków własnym mlekiem i „wietrzenia” jest moim zdaniem najlepsza (nie ważne jak bardzo odbrzydliwie i dosadnie to brzmi). Coraz częściej myślę o porodzie, o pierwszych dniach, które spędzimy razem w czwórkę, o czasie „po ciąży”.

Jak to wszystko wyjdze? Jak nam się ułoży? Jestem już zmęczona, fizycznie i (coraz częściej) psychicznie. Staram się doceniać ten czas, który jest teraz, ale myśli krążą już w okolicach lipca, a nawet września.

Xoxo,

Mum

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *