Duża dziewczynka

Każdy poród jest inny. W jeden zaczynasz wierzyć dopiero, gdy jedziecie na porodówkę, bo wcześniej nie byłaś pewna czy to, co czujesz to skurcze. A drugi zaczynasz na pasach dla pieszych, gdy odchodzą Ci wody w drodze do piekarni. Pytanie:”Mamo, czemu się zsiusiałaś?” zadane zbyt głośno na ulicy przez Twoje rezolutne dziecko może być krępujące. Ja już o tym wiem.

Drugi raz, nie żeby pierwszy taki nie był, jest szybszy, łatwiejszy i jak się okazuje bardziej bolesny. Nie będę wdawać się w szczegóły, jednak skurcze porodowe i te, obkurczające macicę po porodzie, za drugim razem są dużo silniejsze.

Szybko do siebie doszłam po pojawieniu się Hanki. Dużo sprawniej mi to poszło niż z Jerzyną. Myślę, że to dzięki temu, że Hania od razu załapała jak sobie radzić z jedzeniem… Z Jurkiem walczyliśmy cztery miesiące, by się udało go dobrze przystawić. Jestem teraz sześć tygodni po porodzie. Wyglądam jak przed ciążą (czyli jak lubiąca słodycze kura domowa), czuję się za to znacznie lepiej. Psychicznie mi lżej, choć przecież fizycznie bywa trudniej.

Według teorii mojego Małżonka chyba w końcu dojrzałam. Może coś w tym jest. W zasadzie wypadałoby żeby siedem lat po ślubie i będąc matką dwójki dzieci być w miarę dorosłą.

Xoxo,

Mum5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *