Pieluchowa indoktrynacja

Zawsze wprowadzam nową, ważną umiejętność Królewicza nową książką, pokazującą jak ktoś tego czegoś się nauczył. Zawsze. Niezależnie od tego czy chodzi o rezygnację ze smoczka, jedzenie sztućcami czy naukę korzystania z nocnika. W tym ostatnim, mamy szokujące wyniki. Jerzynka od lipca jest odpieluchowany w każdym tego słowa znaczeniu. Nauka trwała jeden dzień i pochłonęła trzy pary majtek. I już.

Ale przed tą nauką Jerzynka był torpedowany informacjami o sikaniu, a nocnik stał w toalecie już od kilku miesięcy… Pełnił rolę fotela na czas oczekiwania na kąpiel lub wyszykowanie się mamy oraz używany był zaraz po wstaniu lub tuż przed wyjściem w celach stricte poglądowych. Jak się coś udało w niego zrobić owacjom nie było końca.

Jednak najważniejsza i najskuteczniejsza była (i jest) propaganda. Młodzieniec poddawany był nocnikowej indoktrynacji zapośrednictwem kilku pozycji…
win_20161006_115003
„It’s Potty’s time!”z serii „Read and play” K’s Kids production znamy od dawna… Książeczkę, a w zasadzie całą serię, znalazłam kiedyś szukając prezentu dla bliźniaków Brewkowych na stronie smyka. Wpadłam w zachwyt! Nie dość, że angielski i polski się przeplatają, rymy są to jeszcze motorykę małą można ćwiczyć… Dla małych rączek i oczek jest to bardzo absorbująca zabawka- szeleszczące strony, ludzik, któremu można założyć pieluchę, posadzić na sedesie lub umyć rączki. Bomba! Bardzo polecam, nawet tym, co to angielski wprowadzaliby dopiero w szkole. Warto, tym bardziej, że i cena przystępna… Dodam, że książkę czytamy do dziś, mimo, że Młodzieniec dostał ją w okolicach pierwszych urodzin.
win_20161006_115020

win_20161006_115034

win_20161006_115048

win_20161006_115105

„Nocnik nad nocnikami” Alony Frankel Wydawnictwa Nisza… Według opisu, książka ta jest światowym bestsellerem, szczerze mówiąc nie dziwię się. Poznajemy w niej Bolka i jego mamę, która w zupełnie naturalny i przystępny sposób opisuje budowę ciała bolkowego i jego funkcjonalność. Później okazuje się, że Bolek dostaje od babci prezent- ale nie wie czym, ów prezent, jest i do czego ma służyć… Jerzyna zaśmiewa się, gdy Bolek myśli, że nocnik to miska dla kota albo wanienka dla ptaków (przecież tam się robi kupę, mamoooo…). Piękne ilustracje Alony i pełen ciepła tekst. Trafia do Jerzyny i trafia do mamy Jerzyny. Baaardzooo polecam!
win_20161006_115124

win_20161006_115136

win_20161006_115142

win_20161006_115151
win_20161006_115201win_20161006_115211
Ostatnia książeczka niestety Jerzynce nie podpasowała. „Tupcio Chrupcio Żegnaj Pieluszko!” Elizy Piotrowskiej z rewelacyjnymi, moim skromnym zdaniem, ilustracjami Marco Campanelli. Tupcio, jak na dużą mysz przystało, uczy swoją siostrę korzystania z nocnika. Historia nie porywa, choć uważam, że jest napisana dobrze i wiem, że ma wielu zwolenników. Pełno w niej ciepła, serdeczności i tego rodzinnego smaczku, który dodaje jej dużo uroku. Jerzynka niestety nie jest fanem tej pozycji- lubi jednak oglądać ilustracje. Polecam się zapoznać, bo Tupcio Chrupcio jest bardzo sympatyczną myszą i seria z jego przygodami może spokojnie konkurować z żółwiem Franklinem.Być może Moje Jerzątko nie potrafi jeszcze tego docenić.
win_20161006_115229win_20161006_115250win_20161006_115306win_20161006_115314win_20161006_115331win_20161006_115343

A Wy jakich trików używaliście by pożegnać się z pieluszką raz na zawsze?
Xoxo,
Mum

Lubię Leosia

„Lubię Leosia” miało nam pomóc z emocjami. W zasadzie nie Nam, a Jerzynce. Spędzanie dużej ilości czasu na placu zabaw sprawia, że interakcje z młodzieżą w podobnym wieku, stają się bardziej skomplikowane, a o przyjaźnie i konflikty łatwo. Wpadłam na książeczkę Piji Lindenbaum przypadkowo, jednak bardzo przypadła mi do gustu. Ciekawe ilustracje, krótki tekst…

LENOVO-PK - WIN_20160901_142121

LENOVO-PK - WIN_20160901_142145

LENOVO-PK - WIN_20160901_142158
Książeczka, stylistyką, troszeczkę nawiązuje do książek Susso i Chauda. Na jej podstawie można wyjaśnić nie tylko kwestie przyjaźni i wspólnej zabawy, ale także przewracania cudzych zabawek i bójek, których widmo zaczyna ostatnio nad Nami krążyć.
Moim zdaniem warto zainwestować te kilkanaście złotych. Brawo Zakamarki!
Xoxo,
Mum

Susso i Chaud na początek.

„Babo chce!”, „Binta tańczy” i „Lalo gra na bębnie” ostatnio rzadko bywają odkładane na półkę w moim domu. Piękna francuska grafika , krótkie, idealnie dopasowane do obrazka opisy… Ja tę serię uwielbiam, a Jerzynka za nią przepada.
DSC_0790

Przygodę z Evą Susso zaczęliśmy od „Babo chce”. Książkę pierwszego wieczora czytałam Jurkowi cztery razy, a i tak były płacze, że nie pięć.

Babo jest najmłodszy w rodzinie i jeszcze nie mówi płynnie. Wybiera się z siostrą po jagody do lasu, by po powrocie upiec z całą rodziną ciasto jagodowe. Prosta fabuła? Owszem, prosta ale dotycząca rzeczywistości, którą dziecko zna. Czy muszę mówić, że po lekturze Jurek dopadł swoją kuchnię i gotował jak najęty dla misia? Gdy okazało się, że Jerzynce tak przypadło do gustu pióro pani Susso, szybko zaopatrzyliśmy się w dwie kolejne książki o Bincie i Lalo. „Binta tańczy” i „Lalo gra na bębnie” także zostały pokochane od pierwszego przeczytania. Sposób w jaki scharakteryzowany został taniec w „Binta tańczy” nie ma sobie równych. Jerzego fascynował na tyle, że próbował sam te dźwięki (i ruchy) naśladować.
DSC_0792

DSC_0795

DSC_0800

DSC_0802

DSC_0803

Podobnie z grą na bębnie. Jurek bardzo dobrze reaguje na książki Pani Susso. Chce naśladować bohaterów, odpowiada na pytania („Gdzie jest Lalo?”- wskazuje na drzwi), śmieje się z zabawnych sytuacji (gdy Babo puszcza bąki lub paćka śniadanie, zamiast jeść).
DSC_0797

DSC_0798

Przemawiająca do dzieci fabuła, opisana prostym językiem, grafika ręki Benjamina Chauda porywająca tak dziecko, jak rodzica… Pięknie wydane i w atrakcyjnej cenie. Wydawnictwo Zakamarki i tym razem nie zawiodło.

Bardzo polecam, szczególnie dla dzieci po pierwszym roku życia. Dzięki krótkim opisom, które dorosłym mogą się wydać zbyt proste i banalne, jest to lektura idealna i, co najważniejsze, wciągająca młodego czytelnika.
Dajcie znać czy Waszym Szkrabom też będzie pasować…
DSC_0789

Xoxo,

Mum